Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Kalisia

Kalisia

16 Sty, 2014

Nasze pierwsze szlify żeglarskie i pierwsze uprawnienia obydwaj zdobywaliśmy w Kaliszu, mieście w centrum Polski położonym daleko od morza. Obydwaj się tutaj urodziliśmy, tu mieszkamy, tu pracujemy i czasami pół żartem, pół serio mówimy, że z Kalisza chcemy zrobić żeglarską stolicę Polski :). Są miasta, z większymi tradycjami żeglarskimi, z większą wodą w pobliżu, ale ktoś kiedyś powiedział, że dopóki walczysz – jesteś zwycięzcą, zatem próbować trzeba. A tak poważnie, to zależy nam na tym, żeby nasze miasto było liczącym się miejscem, na żeglarskiej mapie Polski. Stąd m.in. pomysł na stworzenie profesjonalnej szkoły żeglarskiej – tak powstała nasza „Morka”, która działa już ponad 10 lat.

Bartek samodzielnie buduje jacht, na którym chce samotnie opłynąć Świat bez zawijania do portów na trasie Gdynia – Gdynia. Piotr pisze i wydaje podręczniki, programy komputerowe, filmy i inne pomoce dydaktyczne dla żeglarzy.

Ostatnio natomiast, zupełnie przypadkowo, wpadł nam do głowy, a może bardziej w ręce kolejny pomysł…

Otóż na aukcji internetowej Bartek zauważył tanio kadłub jachtu klasy Taurus do remontu. Przeglądając zdjęcia w internecie zaczęliśmy podejrzewać, że jest to s/y Kalisia. Ale zanim opowiemy co było dalej trochę historii jachtu.

W 1975 roku powstał Kaliski Okręgowy Związek Żeglarski. Od samego powstania Okręgu planowano pozyskać środki na budowę jachtu morskiego. Udało się to w 1977 roku i już 12 maja 1979 roku została uroczyście podniesiona bandera na jachcie klasy Taurus s/y Kalisia. Jacht pływał regularnie z żeglarzami z naszego regionu od sezonu 1979 do sezonu 1991 (z przerwą w roku 82, ze względu na stan wojenny). Przez jego pokład przewinęło się prawie 1000 żeglarzy, odbył 119 rejsów, przebył 57 034 Mm. W 1992 roku został przekazany do jednego z kaliskich klubów. Następnie klub sprzedał jacht w prywatne ręce. Można powiedzieć pasjonatowi, który kochał ten jacht i jego zamiarem było doprowadzenie go do stanu świetności. Prawie mu się to udało, ale w przy wodowaniu jachtu przewrócił się na jacht dźwig i dokonał dość dużych zniszczeń. Poszedł w kolejne ręce. Co się działo dokładnie z jachtem po roku 1992 roku ciężko ustalić. Natomiast w roku 2013 trafia na aukcję internetową.

Nigdy nie mieliśmy przyjemności żeglować na s/y Kalisia, ale nasłuchaliśmy się wielu opowieści od naszych starszych kolegów o rejsach na nim. Gdy tylko potwierdziliśmy, że jacht na tej aukcji to s/y Kalisia, natychmiast podjęliśmy decyzję – kupujemy! nie możemy pozwolić, żeby jacht zniszczał.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to porwanie się z motyką na Słońce, ale mamy możliwości remontu tego jachtu i pomoc zaoferowało nam dwóch szkutników, którzy na tym jachcie pływali, pracowali przy nim i go doskonale znają – ojciec Barta – Paweł Czarciński oraz nasz klubowy kolega Jurek Nowak. Poza tym kadłub i poszycie pomimo, że jest zniszczone, nie jest przegnite.

Pierwsza decyzja to był transport jachtu ze Szczecina do naszego warsztatu szkutniczego nieopodal Kalisza, koszty dojazdu i remontu jachtu w Szczecinie mogły by być nie do przeskoczenia. I tu pojawił się pierwszy problem. Jacht ma 3,60 m szerokości, a pas drogowy 3,30 m. Początkowo kombinowaliśmy jak to zrobić samemu, w nocy i bocznymi drogami (jacht nie jest ciężki, więc jeśli chodzi o samą masę dałoby się to zrobić naszym autem), ale przypomniało nam się powiedzenie: „Jeśli wydaje Ci się za drogo wynająć profesjonalistę, wynajmij amatora i poczekaj na koszty”. Postanowiliśmy więc, że nie będziemy brali się za coś na czym się nie znamy i wynajęliśmy firmę transportową, która zrobiła to błyskawicznie i perfekcyjnie.
Po przewiezieniu z jachtu wyjęliśmy pozostały osprzęt (większość została niestety rozkradziona), stary silnik i przygotowaliśmy jacht do zimowania. Za prace przy jachcie zabierzemy się od wiosny. Chcemy odbudować go tak, żeby z jednej strony jak najbardziej zachować zabudowę z tamtego okresu, z drugiej jednak, chcemy go wyposażyć w nowoczesny sprzęt, żeby żegluga była na nim komfortowa. Prace pewnie potrwają 4-5 lat, a potem jak jacht zejdzie ponownie na wodę, mamy zamiar wykorzystać go w szkoleniu młodzieży i propagowaniu wśród nich żeglarstwa morskiego.

Postęp prac można śledzić na założonym specjalnie w tym celu blogu: www.kalisia.morka.pl.

Bartek Czarciński i Piotr Lewandowski

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin